czwartek, 1 marca 2018

Udane życie...

Korzystając z chwili przerwy zaglądam tutaj na chwilkę z intencją przekazania Wam kilku moich przemyśleń. Inspiracją tego postu jest dalej książka Susan Cain "Ciszej proszę...".
Podczas czytania tej literatury naszły mnie rozważania dotyczące różnorodności osobowości oraz w jaki sposób można pogodzić swoją wewnętrzną naturę "milczka", "mola książkowego" z ogólną dominacją w kulturze osób pełnych ekspresji i przebojowości. 

Recepta na tytułowe udane życie nie leży wcale w zaprzeczeniu swojej osobowości i przeobrażeniu się z "milczka" i "mola książkowego" w osobę energiczną, dynamiczną i beztroską. Tajemnica udanego życia tkwi w czymś zgoła odmiennym. Tą tajemnicą jest ... odpowiednie światło. Czym jest to tajemnicze światło ? 

"Dla jednych będą to broadwayowskie światła rampy,
dla innych światło niewielkiej lampki stojącej na biurku."
Możemy wykorzystać swoje wrodzone i naturalne moce, którymi mogą być m.in. upór w dążeniu do celu, zdolność skupienia, systematyczność, umiejętność słuchania, wrażliwość. Te moce mogą przydać się do wykonania pracy, która będzie nam sprawiać przyjemność i która sprawi, że dalej będziemy czuć się w pełni sobą - nie będziemy mieć wrażenia, że przed kimś udajemy. Tak więc bez wyrzutów sumienia rozwiązujmy problemy, rozmyślajmy i zastanawiajmy się nad poważnymi sprawami.  


"Cała sprawa nie polega na tym, by gromadzić wszelkie możliwe rodzaje dostępnej mocy, lecz by dobrze wykorzystać  ten rodzaj mocy, którym dysponujemy od urodzenia." - Susan Cain "Ciszej proszę..."


PS. Jedna książka daje tyle różnych możliwości do interpretacji i rozmyśleń ;) Muszę więcej czytać - może wtedy tutaj będę częściej zaglądać 😁 . Do przeczytania w (nie)odległej przyszłości.  

niedziela, 18 lutego 2018

Ciszej...

Wreszcie jakoś zdołałam siebie zmobilizować do "wypocenia" 😁 kilku zdań  po długim czasie mojej nieobecności w strefie blogowej. 
Dla Tych co zaglądali tutaj czasami z nadzieją, że coś nowego dodam mam na swoje usprawiedliwienie to, że doba ma tylko 24 godzin a zajęć ostatnimi czasy miałam natłok. Dużo nauki, zaliczeń i jak zrobiło się trochę luźniej to musiałam to wszystko odreagować poprzez głębokie zaczytanie się w lekturze Susan Cain "Ciszej proszę..." .  
Chociaż jeszcze tej fascynującej przygody z siłą introwersji nie skończyłam to podzielę się z Wami moimi pierwszymi przemyśleniami.   

Cisza...
W słowniku synonimów można znaleźć wiele synonimów ciszy m.in. spokój, milczenie, bierność, smutek. Synonimów ciszy jest wiele w zależności od kontekstu w jakim to słowo się pojawia. Możemy mówić o ciszy w odniesieniu do spokoju, bezdźwięczności, zobojętnienia. 

Osoba cicha uważana jest przez otoczenie za osobę nieśmiałą, nudną, samotną. Introwersja, czyli tendencja kierowania swoich działań do wewnątrz - na własne myśli i emocje jest traktowana jako cecha osobowości drugiej kategorii. 

Psychologiem nie jestem, więc zaoszczędzę Sobie i Wam naukowych dowodów i badań o tym jakie korzyści niesie za sobą introwersja i czy w ogóle jakieś niesie. Po prostu istnieje introwersja i ekstrawersja. Jedni lubią ciszę, spokój, swój świat wewnętrzny, czas spędzony z książką i nic innego im do szczęście nie potrzeba. Są też i tacy, którzy poszukują silnych wrażeń, imprez całodobowych, sportów ekstremalnych i innych wielkich wyczynów. Jak to potocznie się mówi równowaga w przyrodzie zachowana. 

Wydaje mi się, że po prostu z powodu tego, że ekstrawersja jest bardziej zauważalna, głośna, pewniejsza siebie to spycha na boczny tor introwersję. Introwertykowi ciężko jest wejść do sali pełnej ludzi oczekujących jego przemowy i jak gdyby nic zacząć mówić pewnym siebie, nieskrępowanym głosem, nie przejmując się tym co inni o nim sobie pomyślą. Choć introwertyk rzadko się odzywa sam z siebie to nie oznacza, że nie ma nic mądrego do powiedzenia. Po prostu często woli to zachować dla siebie. Choć trening czyni mistrza i nawet sztuki medialnego show i autoprezentacji można się nauczyć to nie sposób zmienić swojej własnej natury. 

Książka niezwykle mnie pochłonęła, napisana ciekawym, przystępnym językiem. 

A Wy co myślicie o spokojniejszej naturze człowieka ?😏


PS. Nie wiem kiedy następnym razem mnie tutaj przeczytacie bo póki co rozpoczyna się kolejny semestr na uczelni. 



sobota, 30 grudnia 2017

Podsumowanie

Miałam zrobić małe podsumowanie tego roku, ale po kolejnej próbie napisania czegokolwiek na ten temat poddałam się. Wybaczcie, ale nie mam wprawy w podsumowaniach. 

Ogólnie mam takie wrażenie, że zbyt szybko przeleciał ten rok. Zbyt łatwo, zbyt prosto - tak jakoś bez przystanków, bez przesiadek. I może powinnam podzielić się z Wami jakimiś niezwykłymi, błyskotliwymi spostrzeżeniami czy refleksjami na temat minionego roku, ale niestety nie tym razem. Każde słowo przychodzi ociężale, z heroicznym trudem. Żal po prostu kończyć coś do czego się przywiązało, co stało się rutyną. Wraz z biegiem każdego kolejnego roku stajemy się dojrzalsi, zmieniamy się, coś się w naszym życiu kończy a coś zaczyna. Wiem, że ja jeszcze przez jakiś czas będę żyła tym mijającym rokiem. Będę go wspominać, będę go analizować, sytuacje rozbierać na czynniki pierwsze. 

Jedną z rzeczy, którą postaram się kontynuować w następnym roku jest prowadzenie tego bloga. Nie będzie to systematyczne pisanie - bo na takie brak czasu i pomysłów, ale spontaniczne przelewanie myśli.

Nowy Rok to nowy początek i zarazem koniec czegoś co bezpowrotnie utracimy. To może napawać lękiem, że już do tego się nie cofniemy - nie przywrócimy kartki z kalendarza, którą raz wyrwaliśmy. Ten rok minął dla mnie wyjątkowo spokojnie. Bez żadnych dramatów, tragedii i oby tak dalej... Jakieś pojedyńcze sytuacje negatywne się pojawiały, ale tego nie sposób uniknąć. Przynajmniej nie w tym świecie. Mam wrażenie, że czas biegnie coraz szybciej - o ile jest to możliwe. Może dlatego, że bardzo wyraźnie pamiętam sytuacje z minionego roku, jak przeżywałam ubiegłoroczny Sylwester i aż ciężko mi uwierzyć, że już trzeci rok mi mija na studiach. A ja ciągle duchem taka sama, chociaż może ciut mądrzejsza niż na początku 😂(mam taką cichą nadzieję).



Już powoli kończąc, chcę Wam życzyć żebyście pozostali młodzi - przede wszystkim młodzi duchem i żeby ten kolejny rok przyniósł Wam wiele szczęśliwych chwil i nowych, bogatych doświadczeń, które wzbogacą Waszą mądrość. 

Tego Wam i Sobie życzę. Do przeczytania...


A Wy jak spędziliście ten rok ? Żal go kończyć czy nie ?


PS. Jednak nie było tak źle z tym moim podsumowaniem ;).  Trzymajcie się! 


czwartek, 21 grudnia 2017

Święta, święta...

Uff... 😉 Trochę tego było, ale na szczęście pierwsza fala kolokwiów i egzaminów (zerowych) za mną. Dosyć długo kazałam Wam na siebie czekać, ale ostrzegałam, że mogę zamilknąć na pewien czas. Teraz chwila wytchnienia.  Niestety po świętach  kolejna fala zaliczeń... Ale cóż na to poradzić, nauka wymaga poświęceń. 

Zastanawiałam się przez chwilę o czym by tutaj napisać. W zasadzie może powinnam o świętach w końcu to temat na czasie. Święta obchodzę tradycyjnie w gronie rodzinnym. Oczywiście także jestem osobą, która bierze czynny udział w przygotowaniach do Wieczerzy Wigilijnej - piekę ciasta począwszy od pierniczków przez sernik i na makowcu kończąc. 


A przy okazji tematyki świątecznej wystawię krótką recenzję filmu, na który się ostatnio wybrałam do kina. Był to film "Cicha noc" reż. Piotra Domalewskiego. Zachęciło mnie to, że film jest polski i opowiada o tradycyjnych, rodzinnie obchodzonych świętach Bożego Narodzenia. Film może nie wszystkim się spodobać ze względu na obecność w nim wulgaryzmów. Wbrew pozorom mimo braku elokwentnego języka film porusza wieloobszarową tematykę m.in.: 

  • braku więzi rodzinnych, 
  • przemocy domowej,
  • emigracji w celach zarobkowych, 
  • powrotu do domu rodzinnego, 
  • zdrady,
a także uhonorowanie polskich tradycji bożonarodzeniowych takich jak: przynoszenie do domu świeżo ściętej choinki z lasu ( trochę nielegalnie :D),czytanie przed kolacją wigilijną fragmentu z Pisma Świętego, dzieleniem się opłatkiem, oglądanie kolęd z ekranu telewizora, udanie się wspólne na pasterkę. Nie zabrakło także rodzinnego oglądania Kevina samego w domu

Film zachęca do refleksji na temat relacji rodzinnych i tego, że czas świąt jest szansą do naprawienia tych relacji. Jednak tylko od nas zależy czy z tego skorzystamy czy też nie.

Pragnę życzyć wszystkim Moim Czytelnikom zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia. 

PS. Do przeczytania (usłyszenia bądź zobaczenia 😁) w Nowym Roku a może szybciej 😏.

czwartek, 30 listopada 2017

"Panta rhei"

Zbliża się niestety czas wymagający ode mnie większego skupienia się na nauce(czas  kolokwiów 😓).
W międzyczasie uzbierało mi się kilka myśli i zwrotów, którymi się zaraz podzielę. Może pomożecie mi je rozgryźć 😄.Zastanawiałam się przez chwilę czy nie zostawić sobie kilka myśli na późniejsze posty, ale to byłoby pójście na łatwiznę 😉.  Będę się martwić później co mam opublikować 😜. Najwyżej będę siedzieć cicho. Może tak źle nie będzie z moimi inspiracjami, chociaż z wygospodarowaniem czasu jest coraz ciężej. 

Panta rhei - przypadkowo te słowa wpadły mi w ucho przy słuchaniu piosenki Sylwii Grzeszczak "Tęcza". Pierwszy raz ją słuchałam, ale wyjątkowo mi się spodobała szczególnie pod względem tekstu. Główne moje dewizy życiowe zostały zawarte w tym jednym utworze. Nawet z pewną dozą ekscytacji jej słuchałam, gdyż przede wszystkim odnalazłam odnośniki do tematyki  moich poprzednich postów (Powroty oraz Czarno-białe). 
Panta rhei... Wszystko płynie, zwrot o braku stałości w świecie. Twórcą był Heraklit. A jeszcze inny ktoś( a konkretniej Benjamin Franklin 😉) kiedyś powiedział, że są tylko dwie rzeczy pewne: śmierć i podatki. To częsty cytat przytaczany przez wykładowców na Uczelni Ekonomicznej, dlatego wyrył mi się w pamięci 😁. 

"Prędzej czy później 
Los się odwróci.
Wyrówna bilans 
Poniesionych strat."


A teraz jeszcze druga myśl/sytuacja, która mi się ostatnio przydarzyła. 

Chciało mi się pić.  Z półki pełnej napojów, wybrałam butelkę z napojem Tymbark. Nie mając świadomości, że to będzie moją inspiracją do napisania tego posta. Odkręcam nakrętkę a na jej wewnętrznej stronie widnieje napis "Łatwo przyszło łatwo poszło". Tego dnia miałam zajęcia przez cały dzień od 10 do 19 i jeszcze kolokwium i prezentację. O ile na kolosa się dosyć sporo uczyłam to na prezentację praktycznie w ogóle, chociaż Ci którzy mnie znają pewnie w to nie uwierzą 😁. 

"Łatwo przyszło łatwo poszło" przysłowie, które mówi o tym, że nie należy się przejmować sytuacjami/ rzeczami, które osiągnęliśmy bez wysiłku, bez nakładów z naszej strony. To co osiągamy bez wysiłku także szybko się kończy/traci swoją wartość. Może nie koniecznie ten dzień bym tak podsumowała, ale może być i tak...





wtorek, 21 listopada 2017

Niepewność...

Dzisiaj post łączący się z postem o Nocy. Niepewność wiąże się z ciemnością, z kroczeniem po omacku. Synonimami słowa niepewność są wyrazy: chwiejność, niepokój, niezdecydowanie, zagubienie, napięcie ( tutaj więcej tych synonimów 😉). 

Kiedy myślę o niepewności pojawia mi się przed oczami sytuacja, której doświadczyłam ubiegłorocznej zimy. W tamtym roku w okresie ferii zimowych wybrałam się niestandardowo, bo po raz pierwszy zimą nad Morze Bałtyckie. Pogoda na szczęście dopisała, nawet jak na tę porę roku było całkiem ciepło 😉. Dodatkowym atutem było zakwaterowanie w ośrodku blisko morza. Jedynym minusem tej pory roku niezależnie od tego, gdzie się przebywa jest wczesna pora robienia się ciemno. Jednak i to nie stanowiło dla mnie większej przeszkody.

Któregoś wieczoru wybrałam się z towarzystwem( nie pojechałam sama 😉) na spacer nad brzeg morza. To było takie miejsce, w którym o tej porze roku nie było wielu turystów. W miejscu, w którym schodziło się na plaże nie było wielkiego oświetlenia. Pojedyńcza lampa, która nie obejmowała zasięgiem większego obszaru. Tak więc, po zejściu na plażę jedyną rzeczą, którą można było zobaczyć była wielka bezkresna ciemność. Całkowita ciemność, bez księżyca, bez gwiazd, nawet bez fal, które mogłyby świadczyć o obecności morza. 

Przywołując tą sytuację we wspomnieniach zdałam sobie sprawę, że niepewność wiąże się także z innym pojęciem. Z odwagą. Bo aby kroczyć naprzód pomimo niepewności trzeba mieć odwagę...


A Wam z czym kojarzy się niepewność ?