sobota, 30 grudnia 2017

Podsumowanie

Miałam zrobić małe podsumowanie tego roku, ale po kolejnej próbie napisania czegokolwiek na ten temat poddałam się. Wybaczcie, ale nie mam wprawy w podsumowaniach. 

Ogólnie mam takie wrażenie, że zbyt szybko przeleciał ten rok. Zbyt łatwo, zbyt prosto - tak jakoś bez przystanków, bez przesiadek. I może powinnam podzielić się z Wami jakimiś niezwykłymi, błyskotliwymi spostrzeżeniami czy refleksjami na temat minionego roku, ale niestety nie tym razem. Każde słowo przychodzi ociężale, z heroicznym trudem. Żal po prostu kończyć coś do czego się przywiązało, co stało się rutyną. Wraz z biegiem każdego kolejnego roku stajemy się dojrzalsi, zmieniamy się, coś się w naszym życiu kończy a coś zaczyna. Wiem, że ja jeszcze przez jakiś czas będę żyła tym mijającym rokiem. Będę go wspominać, będę go analizować, sytuacje rozbierać na czynniki pierwsze. 

Jedną z rzeczy, którą postaram się kontynuować w następnym roku jest prowadzenie tego bloga. Nie będzie to systematyczne pisanie - bo na takie brak czasu i pomysłów, ale spontaniczne przelewanie myśli.

Nowy Rok to nowy początek i zarazem koniec czegoś co bezpowrotnie utracimy. To może napawać lękiem, że już do tego się nie cofniemy - nie przywrócimy kartki z kalendarza, którą raz wyrwaliśmy. Ten rok minął dla mnie wyjątkowo spokojnie. Bez żadnych dramatów, tragedii i oby tak dalej... Jakieś pojedyńcze sytuacje negatywne się pojawiały, ale tego nie sposób uniknąć. Przynajmniej nie w tym świecie. Mam wrażenie, że czas biegnie coraz szybciej - o ile jest to możliwe. Może dlatego, że bardzo wyraźnie pamiętam sytuacje z minionego roku, jak przeżywałam ubiegłoroczny Sylwester i aż ciężko mi uwierzyć, że już trzeci rok mi mija na studiach. A ja ciągle duchem taka sama, chociaż może ciut mądrzejsza niż na początku 😂(mam taką cichą nadzieję).



Już powoli kończąc, chcę Wam życzyć żebyście pozostali młodzi - przede wszystkim młodzi duchem i żeby ten kolejny rok przyniósł Wam wiele szczęśliwych chwil i nowych, bogatych doświadczeń, które wzbogacą Waszą mądrość. 

Tego Wam i Sobie życzę. Do przeczytania...


A Wy jak spędziliście ten rok ? Żal go kończyć czy nie ?


PS. Jednak nie było tak źle z tym moim podsumowaniem ;).  Trzymajcie się! 


czwartek, 21 grudnia 2017

Święta, święta...

Uff... 😉 Trochę tego było, ale na szczęście pierwsza fala kolokwiów i egzaminów (zerowych) za mną. Dosyć długo kazałam Wam na siebie czekać, ale ostrzegałam, że mogę zamilknąć na pewien czas. Teraz chwila wytchnienia.  Niestety po świętach  kolejna fala zaliczeń... Ale cóż na to poradzić, nauka wymaga poświęceń. 

Zastanawiałam się przez chwilę o czym by tutaj napisać. W zasadzie może powinnam o świętach w końcu to temat na czasie. Święta obchodzę tradycyjnie w gronie rodzinnym. Oczywiście także jestem osobą, która bierze czynny udział w przygotowaniach do Wieczerzy Wigilijnej - piekę ciasta począwszy od pierniczków przez sernik i na makowcu kończąc. 


A przy okazji tematyki świątecznej wystawię krótką recenzję filmu, na który się ostatnio wybrałam do kina. Był to film "Cicha noc" reż. Piotra Domalewskiego. Zachęciło mnie to, że film jest polski i opowiada o tradycyjnych, rodzinnie obchodzonych świętach Bożego Narodzenia. Film może nie wszystkim się spodobać ze względu na obecność w nim wulgaryzmów. Wbrew pozorom mimo braku elokwentnego języka film porusza wieloobszarową tematykę m.in.: 

  • braku więzi rodzinnych, 
  • przemocy domowej,
  • emigracji w celach zarobkowych, 
  • powrotu do domu rodzinnego, 
  • zdrady,
a także uhonorowanie polskich tradycji bożonarodzeniowych takich jak: przynoszenie do domu świeżo ściętej choinki z lasu ( trochę nielegalnie :D),czytanie przed kolacją wigilijną fragmentu z Pisma Świętego, dzieleniem się opłatkiem, oglądanie kolęd z ekranu telewizora, udanie się wspólne na pasterkę. Nie zabrakło także rodzinnego oglądania Kevina samego w domu

Film zachęca do refleksji na temat relacji rodzinnych i tego, że czas świąt jest szansą do naprawienia tych relacji. Jednak tylko od nas zależy czy z tego skorzystamy czy też nie.

Pragnę życzyć wszystkim Moim Czytelnikom zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia. 

PS. Do przeczytania (usłyszenia bądź zobaczenia 😁) w Nowym Roku a może szybciej 😏.

czwartek, 30 listopada 2017

"Panta rhei"

Zbliża się niestety czas wymagający ode mnie większego skupienia się na nauce(czas  kolokwiów 😓).
W międzyczasie uzbierało mi się kilka myśli i zwrotów, którymi się zaraz podzielę. Może pomożecie mi je rozgryźć 😄.Zastanawiałam się przez chwilę czy nie zostawić sobie kilka myśli na późniejsze posty, ale to byłoby pójście na łatwiznę 😉.  Będę się martwić później co mam opublikować 😜. Najwyżej będę siedzieć cicho. Może tak źle nie będzie z moimi inspiracjami, chociaż z wygospodarowaniem czasu jest coraz ciężej. 

Panta rhei - przypadkowo te słowa wpadły mi w ucho przy słuchaniu piosenki Sylwii Grzeszczak "Tęcza". Pierwszy raz ją słuchałam, ale wyjątkowo mi się spodobała szczególnie pod względem tekstu. Główne moje dewizy życiowe zostały zawarte w tym jednym utworze. Nawet z pewną dozą ekscytacji jej słuchałam, gdyż przede wszystkim odnalazłam odnośniki do tematyki  moich poprzednich postów (Powroty oraz Czarno-białe). 
Panta rhei... Wszystko płynie, zwrot o braku stałości w świecie. Twórcą był Heraklit. A jeszcze inny ktoś( a konkretniej Benjamin Franklin 😉) kiedyś powiedział, że są tylko dwie rzeczy pewne: śmierć i podatki. To częsty cytat przytaczany przez wykładowców na Uczelni Ekonomicznej, dlatego wyrył mi się w pamięci 😁. 

"Prędzej czy później 
Los się odwróci.
Wyrówna bilans 
Poniesionych strat."


A teraz jeszcze druga myśl/sytuacja, która mi się ostatnio przydarzyła. 

Chciało mi się pić.  Z półki pełnej napojów, wybrałam butelkę z napojem Tymbark. Nie mając świadomości, że to będzie moją inspiracją do napisania tego posta. Odkręcam nakrętkę a na jej wewnętrznej stronie widnieje napis "Łatwo przyszło łatwo poszło". Tego dnia miałam zajęcia przez cały dzień od 10 do 19 i jeszcze kolokwium i prezentację. O ile na kolosa się dosyć sporo uczyłam to na prezentację praktycznie w ogóle, chociaż Ci którzy mnie znają pewnie w to nie uwierzą 😁. 

"Łatwo przyszło łatwo poszło" przysłowie, które mówi o tym, że nie należy się przejmować sytuacjami/ rzeczami, które osiągnęliśmy bez wysiłku, bez nakładów z naszej strony. To co osiągamy bez wysiłku także szybko się kończy/traci swoją wartość. Może nie koniecznie ten dzień bym tak podsumowała, ale może być i tak...





wtorek, 21 listopada 2017

Niepewność...

Dzisiaj post łączący się z postem o Nocy. Niepewność wiąże się z ciemnością, z kroczeniem po omacku. Synonimami słowa niepewność są wyrazy: chwiejność, niepokój, niezdecydowanie, zagubienie, napięcie ( tutaj więcej tych synonimów 😉). 

Kiedy myślę o niepewności pojawia mi się przed oczami sytuacja, której doświadczyłam ubiegłorocznej zimy. W tamtym roku w okresie ferii zimowych wybrałam się niestandardowo, bo po raz pierwszy zimą nad Morze Bałtyckie. Pogoda na szczęście dopisała, nawet jak na tę porę roku było całkiem ciepło 😉. Dodatkowym atutem było zakwaterowanie w ośrodku blisko morza. Jedynym minusem tej pory roku niezależnie od tego, gdzie się przebywa jest wczesna pora robienia się ciemno. Jednak i to nie stanowiło dla mnie większej przeszkody.

Któregoś wieczoru wybrałam się z towarzystwem( nie pojechałam sama 😉) na spacer nad brzeg morza. To było takie miejsce, w którym o tej porze roku nie było wielu turystów. W miejscu, w którym schodziło się na plaże nie było wielkiego oświetlenia. Pojedyńcza lampa, która nie obejmowała zasięgiem większego obszaru. Tak więc, po zejściu na plażę jedyną rzeczą, którą można było zobaczyć była wielka bezkresna ciemność. Całkowita ciemność, bez księżyca, bez gwiazd, nawet bez fal, które mogłyby świadczyć o obecności morza. 

Przywołując tą sytuację we wspomnieniach zdałam sobie sprawę, że niepewność wiąże się także z innym pojęciem. Z odwagą. Bo aby kroczyć naprzód pomimo niepewności trzeba mieć odwagę...


A Wam z czym kojarzy się niepewność ?


czwartek, 9 listopada 2017

Noc

Coraz szybciej robi się ciemno. Ciemno. Tajemniczo. Mroczno... Taki urok jesienno-zimowych miesięcy. Jedni uwielbiają czas, gdy za oknem ciemno a inni wolą jasność. 

Ciemność kojarzy się z nocą oraz z tym, że wszystko inne staje się bardziej wyostrzone, wyraźniejsze. Wyraźniejsze choć pozornie mogłoby się wydawać, że w ciemności to niemożliwe. A jednak...wyostrzone zmysły - zwłaszcza słuch i wzrok. Każdy dźwięk wywołuje w nas odruch strachu. Staramy się wyostrzyć nasz wzrok nawet jeśli idzie nam to z trudem. W ciemności ciężko jest cokolwiek zauważyć. Jednak nawet pomimo tego idzie się do tej ciemności przyzwyczaić albo wręcz ją pokochać. 

Ciemność - czas bycia ze sobą sam na sam. Ciemność - czas zmierzenia się ze swoimi słabościami, strachem. Ta nastrojowość, cisza to co lubię najbardziej w ciemności. To napięcie wsłuchiwania się w siebie. 

W nocy wszystko nabiera wyrazu, mocy. Nawet ból w nocy jest mocniejszy, silniejszy niż ten za dnia. Choć dlaczego tak się dzieje nie mam pojęcia... Może dlatego, że brak innych bodźców dochodzących do nas. Jesteśmy my, ból i zmęczenie po całym dniu. 

"W ciemności wyraźniej widać szczegóły. Każdy obraz łączy się z dźwiękiem i odcina ostro na tle czerni i ciszy. Na przykład kroki.  Za dnia nikt nie zwraca na nie uwagi, ledwie się je słyszy. Umykają nam ważne rzeczy. Śmiech miesza się ze światłem, ale w ciemności może przestraszyć jak grzmot."
- Maria Fasce "Kobieta z Isla Negra"


wtorek, 31 października 2017

"Co za dużo - to niezdrowo"

W końcu ten czas nadszedł 😃- będzie krócej i bardziej odtwórczo. Dzisiaj chciałabym pochylić się nad przysłowiami i nad tym ile zawierają prawdy. Bo wiele z nich zawierają życiową mądrość, chociaż są i takie, które wynikają ze stereotypowego myślenia
Wybrałam kilka, starannie wyselekcjonowanych 😃. Z przysłowiami jest ciekawa sprawa, gdyż nie mają one znanego autora i  są powszechnie znane. Często wyrażają myśl o charakterze ogólnym, ale odnoszącą się do określonej sytuacji życiowej. Przysłowia polskie to nasze bogactwo a także głos rozsądku. 
  • "Ucz się, ucz, bo nauka to do potęgi klucz."
To przysłowie za pewne każdy przynajmniej raz w życiu usłyszał. Mówi ono o tym, że nauka jest kluczem do tajemniczej potęgi. A czymże jest ta potęga? Myśleniem, przyszłością, dobrym wykształceniem...? Zapewne wszystkim tym czym byśmy chcieli aby była. Z pewnością coś  do czego kluczem jest nauka.  
  • "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni."
Muszę się przyznać, że nie lubię tego przysłowia. Jakoś ma dla mnie taki negatywny wydźwięk. Wiadomo, że ogólna myśl jest taka, że każde doświadczenie nawet to złe czy sprawiające nam trudności sprawia, że stajemy się po nim mocniejsi i silniejsi, kształtuje naszą osobowość. Jednak to przysłowie często jest nawiązywane także do różnego rodzaju spożywanych przez nas używek, które wcale nie powodują, że jesteśmy po nich silniejsi. Dlatego może przysłowie, które powinno się pozytywnie kojarzyć zostało wypaczone przez stereotypy.
  • "Ćwiczenie czyni mistrza."
To zdanie potwierdza, że aby być w czymś dobrym trzeba ćwiczyć. Ciągle powtarzać daną umiejętność i ją doskonalić. Nawet gdy z pozoru nam się wydaje, że to nie możliwe.  Nikt nie zostaje mistrzem od razu. To ciągłe wyznaczanie sobie celów i je osiąganie przez ciężką, czasami mozolną pracę. To przysłowie mi się podoba i korzystam z niego w praktyce 😉.

  • "Dzieci i ryby głosu nie mają."
Tego zdania nie cierpię 😒. Jakoś od razu mi negatywnie się kojarzy. Po pierwsze zrównanie dzieci z rybami. Nie wiem dlaczego tak się utarło, ale pewnie jak zwykle jakiś "mądry" dorosły na to wpadł, na tak "genialne" powiedzenie. Jak dla mnie dzieci często wykazują się większą błyskotliwością i jasnością umysłu niż nie jeden dorosły.  Jako dziecko byłam na tyle poważna i bacznie obserwująca otoczenie, że utkwiło mi głęboko w pamięci to  jak  mnie wkurzało to, że ktoś nie liczy się z moim zdaniem. I że takim przysłowiem próbowano mnie uciszyć...I dlatego to przysłowie znajduje się na mojej czarnej liście.


A i jeszcze związku z tym, że uczelnia i nauka za bardzo mnie pochłania moje wizyty tutaj będą już tylko sporadyczne.  Bo jak to było "nauka to do potęgi klucz" może w końcu dowiem się czym dla mnie jest ta potęga;).